#recenzja
Zuzanna Arczyńska to pełna radości, bezpośredniości kobieta, która w historiach, jakich tworzy dla nas, zawiera wszystko to, co w książkach poszukuję.
Tematy z gatunku trudnych, potrafi okrasić szczyptą humoru, przez co czytelnik ma możliwość, aby złapać oddech.
Tom pierwszy serii „Papierowe małżeństwo” to „Dziewczyna bez makijażu” jest to historia, która zapadła głęboko w moją pamięć. Karina mama czterech córek boryka się z wieloma trudnościami. Mąż alkoholik stosuje wobec nich przemoc fizyczną i psychiczną. Bieda, brak pozytywnych perspektyw na przyszłość to, z czym mierzą się każdego dnia.
Angelika, podsłuchując pewną rozmowę, decyduje się wyjść za mąż za człowieka, którego nie zna, ale ma wiele do zaoferowania. Widzi szansę na uratowanie mamy i sióstr przed ojcem oraz zapewnienie im wszystkim spokoju. Dzięki spisanej umowie mąż ma przyjąć jej nazwisko na kilka lat, w zamian otrzymają zabezpieczenie finansowe. Wszystkie wprowadzają się do Aloszy, jednak pewne sprawy nie układają się najlepiej. Dziewczyna zostaje boleśnie zraniona przez męża i postanawia uciec od niego. Autorka zakończyła ją w takim momencie, pozostawiła mnie w zawieszeniu.
Kiedy dowiedziałam się, że już wkrótce na Legimi będzie dostępna część druga serii, w formie e-booka na Legimi pod tytułem „Dom lwic” moja radość była ogromna.
Angelika zraniona przez Aloszę nadal ukrywa się przed nim. Pomocy w znalezieniu bezpiecznego miejsca pomógł jej teść, który wysłuchawszy uzasadnień dziewczyny, zapewnił jej spokój . Niestety wymagało to rozstania z mamą i siostrami. Tęskni bardzo, ale postanawia nie wracać w rodzinne strony.
Sytuacja jednak zmienia się diametralnie, kiedy otrzymuje niepokojący list z informacją na temat zachowania siostry Marty. Na domiar złego dziewczyna dowiaduje się, że ukochany teść jest umierający, podejmuje decyzję o powrocie.
Alosza pragnie powrotu Angeliki, chce się zrehabilitować za ból, jaki jej sprawił i prosić o drugą szansę.
Autorka porusza tematy trudne, niekiedy bardzo bolesne, a także otwiera czytelnika na pewne kwestie..
Jedna z bohaterek, Judyta zmaga się chorobą, jaką jest mutyzm wybiórczy. Obraz ten pokazuje, z czym mierzy taka osoba, jak również jej najbliżsi. Dotykając takich tematów, poszerza się świadomość społeczeństwa.
Karina prowadzi fundację dzięki, której kobiety, z domów przemocowców gotowe są na zmiany, aby zawalczyć o siebie i dzieci. Z Arkiem i dziećmi tworzą rodzinę, ich relacja jest piękna i z każdym dniem silniejsza. Pewnego dnia do ich drzwi puka dawny znajomy mężczyzny, który ma dla nich propozycję. Wprawia małżonków w niemałe zaskoczenie, oboje działają impulsywnie, przy czym rozumieją się bez słów. Jedna myśl im przyświeca, są w stanie zrobić wszystko, aby zapewnić dzieciom bezpieczeństwo.
Autorka maluje obraz kobiet silnych, takich, które pomimo przeciwności stają do walki każdego dnia o lepsze życie dla siebie i osób, które kochają.
Pojawienie się Stanisławy w życiu rodziny wnosi nieco światła. To, w jaki sposób rozmawia z Martą, jak dociera do niej, ma niesamowitą cierpliwość, a tego właśnie zdecydowanie potrzebuje dziewczyna.
Czy Angelika wybaczy mężowi? Do czego doprowadzi bunt Marty? Z jakimi jeszcze sytuacjami kryzysowymi przyjdzie się zmierzyć całej rodzinie? Tak bardzo związałam się z bohaterami, że chciałabym…kontynuacji.
Gorąco polecam Wam obie części.







Zostaw komentarz